Idę do
szkoły! Na razie!- krzyknęłam do mamy wychodząc z domu- Tata nie musi po mnie
przyjeżdżać, wrócę z Bartkiem!
-Cześć!
Miłego dnia!
Poprzedniego dnia poszłam spać
późno. Miałam do napisania esej z historii a zabrałam się za niego dopiero po
dwudziestej pierwszej. Do tej godziny starałam się wyobrazić sobie minę Alberta
i Judyty, na wieść o tym, że "chodzę z Bartkiem". Dokładnie
przemyślałam sobie, jak powiem o tym Judycie, ona wtedy pomyśli " A niech
to! Jednak mam konkurencję!" ( bo oprócz mnie i Judyty nikt inny nie
zgłosił się do konkursu) ale najbardziej chciałam zobaczyć minę Alberta...
- No hej,
gotowy na pierwszy dzień przedstawienia?- Bartek jak zwykle czekał już pod moim
domem, choć nie było wielkim wysiłkiem wyjechać przed garaż i zaparkować po
drugiej stronie ulicy.
-Jasne!
Jestem bardzo ciekawy jak wszyscy zareagują!- uśmiechnął się i było widać, że
podobnie jak ja bardzo się stresował.
Przez resztę drogi do szkoły nie
zamieniliśmy już ani słowa. Atmosfera była dość napięta, chociaż oboje
wiedzieliśmy, że nie powinniśmy brać tego na poważnie. Bartek zaparkował
kawałek drogi od szkoły, tak że mogliśmy obmyślić plan działania.
- Okej,
mamy jeszcze trochę czasu bo jest za dwadzieścia, więc kiedy wejdziemy do
szkoły zaraz podejdziemy się zapisać. Przed wejściem mnie obejmij, tak żeby
wyglądało, jakbyśmy, no wiesz... byli parą.
- Dobra,
mam coś mówić, kiedy podejdziemy do Judyty?
- Nie
musisz, poradzę sobie.- uśmiechnęłam się do niego i zamrugałam porozumiewawczo,
bo właśnie zauważyłam jakichś ludzi z mojej klasy.
Właśnie wchodziliśmy na dziedziniec,
kiedy poczułam, że Bartek mnie do siebie przytula. Myślałam, że będzie to dla
mnie dziwne uczucie, bo jak wiecie traktowałam go jak brata ale o dziwo
poczułam, że jest mi tak jakoś przyjemnie ciepło... na sercu. Plotę głupoty!
Zbliżyliśmy się do...
- O hej
Albert!- widziałam tą zazdrość w jego oczach! Tak, dostał to, na co zasłużył!-
Co tam u ciebie?- wiem, że to niehumanitarne ale postanowiłam się trochę nad
nim popastwić, popatrzyłam na Bartka i już wiedział o co mi chodziło, dał mi
buziaka w czoło- Jak ci leci?
- Mi?
Aaa... nawet okej, widzę, że u ciebie świetnie...- znacząco popatrzył na mojego
"chłopaka".
-Tak, jak
widzisz będziecie mieli konkurencję z Judytą. Miłego dnia!- odeszliśmy kawałek
i kiedy już byliśmy poza zasięgiem jego wzroku przybiliśmy piątkę.- Świetnie
nam to poszło! Nie sądzisz?
-Ha! Jego
mina był bezcenna!- oboje śmialiśmy się podchodząc do stolika zapisów. Judyta z
Olą już tam były. Naprawdę nie mam pojęcia, o której te dziewczyny wstają! Na
nasz widok prawie pospadały ze stołków.
-I jak?
Może być? Zapisuj!
-Dobrze,
już zapisuję...- widziałam jak cała czerwienieje ze złości. O to mi chodziło!-
Proszę, tu jest koperta z waszym zadaniem. Aha, muszę cię poinformować, o
naszej konkurencji, do konkursu zgłosili się jeszcze: Sandra i Maks z pierwszej
c- Maks ma gadane ale powinno być łatwo...-, Julka i Sebastian z trzeciej a- tu
nawet nie ma czego komentować, Sebastian to bufon a i Julka nie ma wielu
znajomych...- i Judyta i Albert z pierwszej b- znów uśmiechnęła się tak
perfidnie jak tylko mogła.
-Zaraz,
zaraz jakie zadanie?- widziałam jak Ola po cichu złośliwie chichocze.
-Ach!
Prawda-i kolejny perfidny uśmiech- każda para otrzymała jakieś zadanie do
wykonania, na przykład my z Albertem mamy za zadanie nakręcić pięciominutowy
film o naszej miłości...- dziwnym trafem wcale nie zrobiło mi się smutno
myśląc, że Albert kocha Judi a nie mnie...- To takie romantyczne! Prawda Ola?
-Tak, tak!
Takie romantyczne!
W tej jednej chwili czułam jak
oblewam się zimny potem... Zadanie?! Jakie zadanie?! Tylko taki geniusz zła jak
Judyta mógł coś takiego wymyślić! Naprawdę jedyne czego się w tej chwili bałam,
to otworzyć tę durną, jakby tego było mało różowiutką kopertę! Odeszliśmy z
Bartkiem kawałek od stolika i usiedliśmy na najbliższej ławce. Tu złapała nas
Lucyna.
- I co? Jak
wam poszło? Jak się czujecie? Co to za list trzymasz?- zalana tysiącami pytań
zadanych przez Lucy, mając na sobie czujny, zakłopotany wzrok Bartka myślałam,
że zaraz nie wytrzymam.
- Spokojnie
Roksa... Będzie dobrze. Otwórz kopertę.- Bartek nie spuszczał wzroku z
papierka.
- Lucyna,
powoli... Na razie jest ok, wkurzyliśmy Alberta- myśląc, jak wtedy głupio
wyglądał tymczasowo poprawił mi się humor- A to małe ustrojstwo, to nie jest
żaden list tylko zadanie! Zadanie wymyślone zapewne przez Judytę i Milenę,
które mamy wykonać.
:D!
OdpowiedzUsuń